Posty

  W tym roku p ierwszy śnieg spadł już pod koniec listopada. Jeszcze tydzień wcześniej Jutta z dziad kiem puszczali kolorowe latawce z górki , a już p rzyszedł czas na sanki. Starsi chłopcy z Mirchauer Weg (Partyzantów) też przygotowywali się do zimowych radości . Ze starych desek po beczkach ogórkowych budowali narty, a potem tor saneczkowy. Starsi pomagali młodszym, bo z ima była placem zabaw. Toczyły się ogromne kule śnieżne. Powstawały bałwany, igloo , pałace śnieżne. Tam, gdzie było to możliwe , b udowano gładkie jak lód zjeżdżalnie, a dorośli psioczyli, k iedy któryś się poślizgnął. W niedziele pojawiał się stangret z koniem i dzieci ruszały na kulig. Jeśli kierowca dostał kilka ciasteczek, mo żna było usiąść z tyłu. A potem kulig jeździł przez ulice i las wrzeszczański nawet z kilkunastoma saniami. Starsze dzieci uwielbiały jazdę na łyżwach i walkę na śnieżki. Prawdopodobnie nie było dziecka, które nie dostałoby łyżew w prezencie na Boże Narodzenie. A czasami, ki...
  Szóste urodziny Jutty zbiegły się z awansem pani Richter, więc powodów do świętowania było więcej. Wyższe stanowisko w banku wiązało się jednak z dłuższym czasem pracy i większymi obowiązkami, ale tego Jutta nie mogła się domyślać. Teraz kipiała dziecięcą radością i niecierpliwością. - Mamusiu, czy kupisz mi lalkę z długimi włosami, taką jak ma Katrin – pytała bezustannie. Domyślała się, że wieczorne rozmowy dorosłych, kiedy już leżała w łóżku, mogły dotyczyć wyboru prezentu i starała się jak mogła wpłynąć na tę decyzję. - Jak będziesz grzeczna i pomocna dla babci w kuchni- odpowiadała mama z uśmiechem. Więc Jutta kręciła się po kuchni, ku niezadowoleniu babci, ale ta odsyłała ją do pokoju z nieodmiennym poleceniem: - Wytrzyj kurze z mebli i ułóż poduszki na kanapie w waszym pokoju! - Ale już dzisiaj to robiłam!- odpowiadała -Wobec tego wytrzyj kurze z liści fikusa w waszym pokoju – nie dawała za wygraną babcia. Aż nadszedł wymarzony dzień urodzin. Przy stole zasiad...
  Mama Jutty była wiecznie zajęta i zabiegana,  a przez to ciągle nieobecna w domu.  Samodzielne utrzymanie i wychowywanie dziecka s tanowiło  d uży  problem. Po śmierci męża musiała zrezygnować z wynajmowanego  dwupokojowego  mieszkania przy Eschenweg 4 ( Jesionowa )  i przeniosła się do rodziców. Skromna renta po mężu nie wystarczała na utrzymanie, więc podejmowała się różnych prac urzędniczych. Początkowo była zatrudniana w zastępstwie,  ale g dzieś około 1930 roku otrzymała stałą pracę w Banku Drezdeńskim przy Długim Targu. Wychodziła wczesnym rankiem, wsiadała do tramwaju nr 2 na przystanku  Langfur Markt i wysiadała przy  Holzmarkt.  Stamtąd już tylko kilka kroków do reprezentacyjnego gmachu banku.  Zasiadała przy kasie na parterze i kończyła pracę o 17.00.  Po powrocie do domu zostawało niewiele czasu na zabawy z Juttą, dlatego  dziewczynka tęskniła do wspólnej zabawy , przy której mogła pochwalić się wyda...
  A co się stało z ojcem? To skomplikowana historia, ale po kolei. J utta Richter była jedynaczką, córką L eo R ichter i Anny K reft . Jej rodzice pobrali się stosunkowo późno: ojciec miał 41 lat, a matka była o 10 lat młodsza. To ona upatrzyła sobie na męża dystyngowanego mężczyznę, eleganckiego urzędnika z wyższej klasy społecznej pracującego w miejskim Urzędzie Celnym . Małżeństwo miało z agwarantować jej b ezpieczne i d ostatnie życie. Wyszło inaczej. Szybko została wdową i samotnie wychowywała córkę, znajdując wsparcie przede wszystkim u swoich rodziców, mieszkających przy Mirchauer Weg. Rodzina męża przez długi czas nie utrzymywała z nią kontaktów. J utta miała rok, kiedy zmarł jej ojciec. Długo chorował, gorączkował i nie dane mu było opiekować się córką. Szczególną rolę w jej życiu odgrywali dziadkowie K reft . O nich o powie kiedyś tak : „ Dziadek B runo Kreft w młodości wyuczył się s tolarstwa . Następnie służył w jednostce grenadierów w Neufahrwasser (Now...
Obraz
  Dziewczynka rosła zdrowo. Może to dzięki zdrowemu powietrzu i drzewom, które bujnie rosły w pobliżu. Wystarczyło przejść kilka kroków i już wchodziło się do ich królestwa. Wspaniałym przewodnikiem po lesie był dziadek Bruno, który pracował w stoczni, ale chętnie znajdywał czas na spacery z wnuczką po wrzeszczańskim lesie. Przecież był stolarzem i jak nikt inny potrafił nazywać drzewa i opowiadać o ich sile i słabościach. Drzewa porównywał do ludzi. - Spójrz na te brzózki, czy nie przypominają ci rozgadane sąsiadki z naszego podwórka? - A te buki dookoła wyglądają jak kawalerowie, którzy szykują się na swaty. - A dąb przy D rodze F ilozofów przypomina mi ciebie – odpowiadała Jutta i wiedziała, ze sprawia tym radość dziadkowi. Mieli swoje ulubione trasy. Na przykład, kiedy pogoda sprzyjała skręcali na Mirchauer Promenade (ulica Matki Polki)i szli w górę wzdłuż ulicy. Jutta zadzierała głowę i przyglądała się drewnianym, ażurowym werandom. Przechodzili przez Steffensweg (uli...
Obraz
  Przedstawiam Wam moją bohaterkę Juttę Richter. Nie wiem, jak długo będzie mi towarzyszyła na tym blogu, ale od kogoś trzeba zacząć! H istoria Jutty Richter Jutta urodziła się za wcześnie i wynikło z tego trochę kłopotów. Nie tylko dlatego, że w szpitalu „ P od bocianem” wcześniakom nie dawano wielu szans na przeżycie, ale zdrowie mamy, pani Richter przez kilka dni wisiało na włosku. To może i lepiej, że wszystko działo się bez obecności męża. Ostatecznie, kiedy dziecko i mama doszły do zdrowia, trafiły pod opiekę r odziców mamy i zamieszkały w spólnie w parterowym domku przy Mirchauer Weg (Partyzantów) pod nr 30 w Langfuhr (Wrzeszcz). Mała Jutta lubiła to miejsce. Zawsze coś się działo w pobliżu. Z tyłu domu znajdowała się nowa remiza strażacka i dochodziły stamtąd różne dźwięki i zapachy. Ulubiony widok Jutty to konie karmione przez strażaków. Choć już coraz rzadziej brały udział w akcjach gaśniczych ciągle były doglądane i szanowane. Nowe lśniące i szybkie wozy strażac...