Posty

Wyświetlanie postów z listopad, 2020
  A co się stało z ojcem? To skomplikowana historia, ale po kolei. J utta Richter była jedynaczką, córką L eo R ichter i Anny K reft . Jej rodzice pobrali się stosunkowo późno: ojciec miał 41 lat, a matka była o 10 lat młodsza. To ona upatrzyła sobie na męża dystyngowanego mężczyznę, eleganckiego urzędnika z wyższej klasy społecznej pracującego w miejskim Urzędzie Celnym . Małżeństwo miało z agwarantować jej b ezpieczne i d ostatnie życie. Wyszło inaczej. Szybko została wdową i samotnie wychowywała córkę, znajdując wsparcie przede wszystkim u swoich rodziców, mieszkających przy Mirchauer Weg. Rodzina męża przez długi czas nie utrzymywała z nią kontaktów. J utta miała rok, kiedy zmarł jej ojciec. Długo chorował, gorączkował i nie dane mu było opiekować się córką. Szczególną rolę w jej życiu odgrywali dziadkowie K reft . O nich o powie kiedyś tak : „ Dziadek B runo Kreft w młodości wyuczył się s tolarstwa . Następnie służył w jednostce grenadierów w Neufahrwasser (Now...
Obraz
  Dziewczynka rosła zdrowo. Może to dzięki zdrowemu powietrzu i drzewom, które bujnie rosły w pobliżu. Wystarczyło przejść kilka kroków i już wchodziło się do ich królestwa. Wspaniałym przewodnikiem po lesie był dziadek Bruno, który pracował w stoczni, ale chętnie znajdywał czas na spacery z wnuczką po wrzeszczańskim lesie. Przecież był stolarzem i jak nikt inny potrafił nazywać drzewa i opowiadać o ich sile i słabościach. Drzewa porównywał do ludzi. - Spójrz na te brzózki, czy nie przypominają ci rozgadane sąsiadki z naszego podwórka? - A te buki dookoła wyglądają jak kawalerowie, którzy szykują się na swaty. - A dąb przy D rodze F ilozofów przypomina mi ciebie – odpowiadała Jutta i wiedziała, ze sprawia tym radość dziadkowi. Mieli swoje ulubione trasy. Na przykład, kiedy pogoda sprzyjała skręcali na Mirchauer Promenade (ulica Matki Polki)i szli w górę wzdłuż ulicy. Jutta zadzierała głowę i przyglądała się drewnianym, ażurowym werandom. Przechodzili przez Steffensweg (uli...
Obraz
  Przedstawiam Wam moją bohaterkę Juttę Richter. Nie wiem, jak długo będzie mi towarzyszyła na tym blogu, ale od kogoś trzeba zacząć! H istoria Jutty Richter Jutta urodziła się za wcześnie i wynikło z tego trochę kłopotów. Nie tylko dlatego, że w szpitalu „ P od bocianem” wcześniakom nie dawano wielu szans na przeżycie, ale zdrowie mamy, pani Richter przez kilka dni wisiało na włosku. To może i lepiej, że wszystko działo się bez obecności męża. Ostatecznie, kiedy dziecko i mama doszły do zdrowia, trafiły pod opiekę r odziców mamy i zamieszkały w spólnie w parterowym domku przy Mirchauer Weg (Partyzantów) pod nr 30 w Langfuhr (Wrzeszcz). Mała Jutta lubiła to miejsce. Zawsze coś się działo w pobliżu. Z tyłu domu znajdowała się nowa remiza strażacka i dochodziły stamtąd różne dźwięki i zapachy. Ulubiony widok Jutty to konie karmione przez strażaków. Choć już coraz rzadziej brały udział w akcjach gaśniczych ciągle były doglądane i szanowane. Nowe lśniące i szybkie wozy strażac...